7
Lip

Dziś będzie o miłości:)

Szanowni państwo, dziś będzie o miłości. O miłości? Każdy o tym myśli, prawda?;) Dziś będzie troszkę o miłości małżeńskiej. A to dlatego, że niedawno usłyszałam, że „rozwodzę” ludzi :).

Chciałabym więc oficjalnie sprostować. Nie „rozwodzę”. Pomagam osobom, które się mnie zgłoszą, przejść przez ten – często trudny – okres. To oni jednak podejmują decyzję o rozstaniu, a sąd rozstrzyga, czy istnieją formalne podstawy do tego, by można było „rozwiązać małżeństwo przez rozwód”.

Przyznaję – jestem zwolenniczką małżeństw. Gdy jest wybór pomiędzy tzw. wolnym związkiem (konkubinatem), a małżeństwem – ja raczej zachęcam do zawarcia małżeństwa.
To instytucja ochronna. Pojawia się w prawie pracy, w prawie zabezpieczenia społecznego, a nawet w regulaminach wkładów mieszkaniowych przy różnych formach oszczędzania.
Ktoś może zapytać: Po co w ogóle się żenić, skoro ludzie się rozwodzą? Raz usłyszałam: „ale tak (bez małżeństwa) jest romantyczniej!”.

To coś Wam powiem. Zawierając małżeństwo wkraczamy trzymając się za ręce na jedną, wspólną, nieznaną nam drogę. Z zamkniętymi oczami. Licząc na siebie wzajemnie. Liczymy, że ta druga, tak bliska nam osoba będzie nas wspierać na tej nieznanej drodze. I sami – sobie i tej najbliższej Osobie – obiecujemy, że zrobimy wszystko, aby się w tej drodze nie zgubić. Aby się wzajemnie ratować.
Czy to nie jest romantyczne?
Ależ jest. I to bardzo. 
Nie trzeba się bać małżeństwa. Ale trzeba pamiętać, że wiąże się z tym odpowiedzialność. Bądźmy odpowiedzialni. Starajmy się.
To nie jest łatwe. Wcale nie. Ale warto. Czasem nawet bardzo.

Jeśli jednak podejmiecie decyzję o rozstaniu – dobrze wybierzcie. Także sposób rozstania..

A jeśli dopiero się zastanawiacie nad tym pierwszym krokiem. zastanawiacie się – czy to jest miłość? To podsyłam Wam świetny, prosty „test”, na jaki swego czasu natrafiłam w internecie. Pięć pytań, mogących pomóc w rozeznaniu, czy uczucie, które żywimy do drugiej, bliskiej nam osoby, ma szanse przetrwać.
Pewien mnich zebrał od starszych, doświadczonych osób takie właśnie pytania, które warto sobie zadać – przed, po i w trakcie;)

1. Czy chciałbyś, aby twoja przyszła ewentualna córka była podobna do tej dziewczyny/kobiety, która jest ci bliska, czy chciałabyś, aby twój przyszły ewentualny syn, był podobny, do tego chłopca/mężczyzny, który jest ci bliski?
2. Chciałbyś być z ta dziewczyna, chciałabyś być z tym chłopakiem, także wtedy, gdyby straciła /stracił z jakiegoś powodu coś ze swej urody, które cię dziś w niej/ w nim urzeka?
3. Wyobraź sobie swoją dziewczynę jako starą kobietę, swojego chłopaka jako starca, czy wyobrażasz sobie bliskość pomiędzy Wami także wtedy, w starości?
4. Czy zjedli byście gęstą zupę z jednego talerza jedną łyżką?
5. Czy chciałbyś, aby twoje dzieci były wychowywane przez te dziewczynę/chłopaka, by wyznawały te wartości, które ona/on uznaje, by przejęły jego/jej zachowania, zwyczaje, przyzwyczajenia? Albo inaczej – czy czujesz, masz pewność/zaufanie, że ona/ona pomoże ci wychować Twoje dzieci w taki sposób, w jaki chciałbyś by zostały one wychowane?

Ten test na miłość znajdziesz tu:

 

Dobrych wyborów! 🙂

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Agnieszka Swaczyna Lipiec 10, 2016 o 10:59

Święte słowa – nie rozwodzę ludzi, tylko im towarzyszę. Co więcej – nikogo nie namawiam do rozwodu. Decyzję zawsze podejmuje klient. Z drugiej strony – nie zniechęcam nikogo do rozwodu, skoro już raz podjął decyzję. To bardzo trudna decyzja i trzeba do niej podejść z szacunkiem. Dziękuję Moniko za ten wpis.

Monika Orlowska Lipiec 11, 2016 o 09:38

Agnieszko, pozostaje mi podpisać się pod Twoim komentarzem. Jest dokładnie tak, jak piszesz. To bardzo trudna decyzja i trzeba do niej podejść z szacunkiem.
Osoby zwracające się do nas po pomoc, mają za sobą różne doświadczenia. Pomagając w danej sprawie dotykamy czasem głęboko skrywanych tajemnic, bolesnych wspomnień, niewypowiedzianych potrzeb, niepotrzebnych słów.. czynów.. O pewnych rzeczach się dowiemy, o pewnych nie. To trochę taka rzeczywistość szkatułkowa. Pod jedną kwestią skrywa się inna, a pod nią kolejne, powiązane z następnymi.. Analizując daną sprawę bardzo często schodzimy na kolejne metapoziomy.
Moim obowiązkiem jest przedstawienie klientowi możliwych konsekwencji danej decyzji, ukazanie co może się zdarzyć i jaki może zaistnieć tego skutek. Ale to klient decyduje o tym, w którym kierunku podjąć działania.

Dodaj komentarz

{ 1 trackback }

Poprzedni wpis:

Następny wpis: